+48 888 212 333

Przygniatają ich kredyty i utrata pracy. Zaledwie w pierwszym kwartale tego roku do sądów wpłynęło aż 900 wniosków o upadłość konsumencką. Przepisy, choć znowelizowane, są jednak nadal bardzo restrykcyjne. Polak potrafi, więc ucieka do Wielkiej Brytanii.

Z końcem ubiegłego roku weszły w życie nowe przepisy prawa upadłościowego. Dzięki temu w pierwszym kwartale 2015 r. na 900 złożonych wniosków pozytywnie rozpatrzono 133 przypadki upadłości konsumenckiej. To spora zmiana. W ciągu poprzednich 4 lat uznano ją zaledwie 87 razy.

Mimo to w Polsce wciąż trudno jest upaść. Z tej drogi nie mogą skorzystać m.in. osoby, które popadły w długi przez działalność gospodarczą lub z kredytem konsolidacyjnym. Dla sądu jest on równoznaczny z zaciąganiem nowych zobowiązań finansowych. Postępowanie sądowe potrafi trwać latami, podobnie jak restrykcje. Przez określony czas (nawet powyżej 5 lat) każde dobro materialne bankruta może zostać pomniejszone na rzecz wierzycieli.

Nic dziwnego, że nasi rodacy coraz częściej uciekają z tym problemem do Wielkiej Brytanii. Tam w 2014 r. sądy ogłaszały upadłość konsumencką średnio 55 osób dziennie! W tym roku szacuje się, że może to być nawet ok. 200 dziennie. To ogromna różnica.Szczególnie, że stawką jest nowe życie. Bez długów, a po kilku latach z czystą kartą. Dlatego też jak grzyby po deszczu wyrastają kancelarie specjalizujące się w pomocy w tego typu sprawach. Jak przyznaje w rozmowie z Wprost jeden z prawników, liczba zapytań wzrosła w ciągu roku o 40 proc. W większości zgłaszają się przedsiębiorcy. Ostatnio jednak coraz częściej zdarzają się zadłużeni we frankach.

Anglia i Walia słyną z liberalnego prawa upadłościowego. Możemy z niego korzystać dzięki ustawie z 2009 r. o upadłości transgranicznej. Obywatel kraju, w którym istnieje możliwość upadłości konsumenckiej, może ją ogłosić w innym kraju Unii Europejskiej, w którym są podobne regulacje. W Anglii i Walii bankructwo może ogłosić dosłownie każdy. Wystarczy, że sześć miesięcy mieszka i pracuje na Wyspach, ma konto w banku, płaci ubezpieczenie, a jego zadłużenie jest równe 15 tys. funtów (ponad 87 tys. zł) lub większe. 

Przez sześć lat bankrut widnieje w brytyjskim odpowiedniku Biura Informacji Kredytowej. Potem jego dane są wymazywane z systemu. Najważniejsze jest jednak to, że wraz z ogłoszeniem upadłości konsumenckiej w Wielkiej Brytanii, długi w Polsce przestają istnieć. 

Z roku na rok rośnie liczba Polaków przyjeżdżających na Wyspy, by upaść. Żaden z krajów nie prowadzi niestety statystyk. Dokładne liczby nie są więc znane. Z rejestru osób, które ogłosiły upadłość w Wielkiej Brytanii, wynika, że jest ich sporo. Zazwyczaj mieszczą się w przedziale wiekowym 30–40 lat.

Za Fakt